
spełnienie marzeń o konferencji sketchnotingowej w Polsce
Minęło już trochę czasu od jednego z najważniejszych wydarzeń w moim życiu – 5. International Sketchnote Camp, który odbył się w moim rodzinnym Szczecinie. Pisząc te słowa, mimo że czas już dawno zatarł niektóre szczegóły, wciąż czuję emocje, które towarzyszyły mi w trakcie tej podróży – podróży, która zaczęła się od nieśmiałego marzenia, a zakończyła się na globalnym spotkaniu ludzi, którzy podzielają moją pasję do sketchnotingu i myślenia wizualnego.

Jak to się zaczęło…
Sketchnoting, czyli tworzenie notatek wizualnych, pojawił się w moim życiu zupełnie niespodziewanie. Kiedy podczas warsztatu coachingowego, w trakcie szkoleń trenerów biznesu, po raz pierwszy usłyszałam prośbę: „rozrysuj swoją historię”, poczułam wewnętrzny dreszczyk ekscytacji. Zawsze uwielbiałam rysować, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że mogę połączyć moją pasję do rysunku z pracą zawodową. To było jak odkrycie nowego, nieznanego lądu. Nie mogłam się oprzeć – zaczęłam zgłębiać tajniki myślenia wizualnego, co szybko doprowadziło mnie do książki Mike’a Rohdy „The Sketchnote Handbook”. Od tego momentu, każdego dnia, nawet przed pracą, spędzałam czas z cienkopisem w ręku, rysując swoje myśli. Wkrótce internet stał się moim głównym miejscem poszukiwań i nawiązywania kontaktów z innymi sketchnoterami i praktykami wizualnymi. To jednak nie wystarczyło.

A może by tak w Polsce…
Pierwszy Sketchnote Camp w Hamburgu, zorganizowany przez Dianę Soriat, Marianne Rady i Andreę Brucken oraz Katharine Theilsboro stał się początkiem nowej ery dla naszej społeczności. To tam, po raz pierwszy, spotkaliśmy się twarzą w twarz, wymieniając doświadczenia i czerpiąc inspiracje od siebie nawzajem. Kolejne edycje w Lizbonie i Paryżu umocniły naszą więź. W Paryżu, w przerwie między warsztatami, Mike Rohde i Katharina odmieniają moje życie. Ich sugestia, aby kolejny Sketchnote Camp odbył się w Polsce, wydawała się wtedy niewiarygodna. Nie czułam się gotowa. Praca na etacie, wychowywanie dzieci – to wszystko wydawało się zbyt przytłaczające. Ale los nie chciał mnie zostawić w spokoju. Kiedy Claudio Nichele zapytał ponownie (w trakcie Campu w Brukseli) nie mogłam już dłużej odmawiać. Byłam na etapie przechodzenia na swoje, otwierając nowy rozdział zawodowy całkowicie poświęcony sketchnotingowi. I podjęłam decyzję: zorganizuję Sketchnote Camp w Szczecinie.
Ale, że w Szczecinie…
Organizacja wydarzenia była jak długodystansowy bieg – pełen wyzwań, ale i satysfakcji. Szczecin, miasto na krańcu Polski, nie było może najłatwiejszym wyborem pod względem logistycznym, ale dla mnie był jedynym. To miało się wydarzyć tutaj. Marzenie, które początkowo wydawało się prawie niemożliwe do spełnienia, stało się rzeczywistością we wrześniowy weekend 2022 roku. Konferencja trwała 3 dni. Do Szczecina przyjechało blisko 90 osób z Niemiec, Polski, Francji, Belgii, Wielkiej Brytanii, Holandii, Włoch, Argentyny i Stanów Zjednoczonych. Naszymi bazami były odrestaurowana Stara Rzeźnia oraz Technopark Pomerania – miejsca, które tętniły energią wizualnego myślenia i kreatywności.

Dream Team…
Ale to, co wyróżniało to wydarzenie, to ludzie – pełni pasji i zaangażowania uczestnicy, oraz zespół, który wspierał mnie na każdym kroku. Bez Agaty Baj, Eli Zbylut, Mai Kornel i Chrisa Wilsona nie byłoby tego Campu. Nasz Dream Team, jak nazywałam tę ekipę, sprawił, że niemożliwe stało się możliwe. Ale nie mogę tu nie wspomnieć o głównej prowadzące wydarzenie Kamili Pępiak – Kowalskiej, która swoją energią i profesjonalizmem podbiła serca wszystkich.

BarCamp, a co to takiego…
BarCampowa formuła wydarzenia sprawiła, że każdy uczestnik mógł stać się częścią procesu nauki, dzielenia się wiedzą i wprowadzania nowych pomysłów. Warsztaty, które prowadziliśmy, to prawdziwa eksplozja kreatywności. Rozmowy z Mistrzami, takimi jak Mike Rohde czy Eva-Lotta Lamm, Nadine Rossa, zapadały głęboko w serce.
A moment, kiedy moi przyjaciele, uczestnicy Campu, zaskoczyli mnie tortem urodzinowym – to było coś, czego nigdy nie zapomnę. Wtedy łzy wzruszenia płynęły mi ciurkiem po twarzy.

Nie udałoby się gdyby…
Nie mogę zapomnieć, że to wydarzenie nie byłoby możliwe bez wsparcia sponsorów oraz naszych partnerów – Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu, w szczególności dla Justyny Osuch (na którą zawsze można liczyć), Technoparku Pomerania (a tu w szczególności Jakubowi Gibowskiemu), czy Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego. Ich pomoc była nieoceniona. Wspaniałe gadżety i nie tylko, zawdzięczaliśmy marce Neuland, Dianie Soriat Meyer oraz Experience Corner. Patrząc wstecz, czuję dumę, że udało nam się stworzyć coś wyjątkowego. International Sketchnote Camp w Szczecinie to spełnione marzenie, które nie tylko zjednoczyło ludzi z całego świata, ale także pokazało, jak wielka siła drzemie w pasji i wspólnocie. I choć minęło już trochę czasu, łezka w oku kręci mi się nadal na myśl o tej niezwykłej przygodzie.

Ale to nie koniec….
Czekam na kolejną okazję, aby znów połączyć nasze siły i zorganizować jeszcze więcej takich spotkań. Trzymajcie kciuki! Ps. Cała oprawa wizualna wydarzenia to ręczna robota mojego autorstwa.

Ściskam



Ania
